W „21 Grams of Comfort”, następuje redefinicja klasycznego procesu odlewniczego poprzez przesunięcie punktu ciężkości z samego aktu kreacji na moment destrukcji. W tradycyjnej rzeźbie forma negatywowa jest jedynie narzędziem tymczasowym, niezbędnym fantomem, który po spełnieniu swojej roli zostaje brutalnie rozbity i odrzucony. To właśnie ta faza moment unicestwienia struktury dającej początek nowej materii staje się tu kluczową metaforą naszej współczesnej rzeczywistości społecznej. Ramy, instytucje i relacje, które z pietyzmem budujemy, by porządkowały nasz świat i dawały nam złudne poczucie stabilności, okazują się uderzająco kruche. Istnieją tylko przez chwilę, zanim nieubłaganie ustąpią miejsca kolejnym formom. Tytuł pracy jawnie flirtuje ze słynną hipotezą o wadze ludzkiej duszy, pozostając jednak z dala od religijnego dyskursu. Ów „komfort” to raczej próba uchwycenia tego minimalnego, niemal efemerycznego obszaru wewnętrznego spokoju, o który każdy z nas desperacko walczy wewnątrz własnego ego. To coś niewidocznego, co paradoksalnie decyduje o naszej psychicznej grawitacji i zdolności do utrzymania pionu. Praca staje się więc opowieścią o palącej potrzebie budowania własnego schronienia w świecie, którego jedyną stałą jest permanentne przebodźcowanie. W „21 Grams of Comfort” stalowy, rygorystyczny stelaż konstrukcji nie pełni tu roli bezpiecznego inkubatora dla klasycznego piękna. Zamiast tego, z brutalną, wręcz industrialną precyzją, więzi i unieruchamia miękką tkankę naszej codzienności. To, co w założeniu miało gwarantować precyzję i ochronę, zamienia się na naszych oczach w opresyjny gorset, fizyczny zapis współczesnego, egzystencjalnego zmęczenia. W efekcie otrzymujemy surowy, przejmujący zapis tęsknoty za naturalnym, utraconym balansem. Z wnętrza tej postminimalistycznej struktury pada bezlitosne pytanie: ile właściwie waży komfort, kiedy zostaje poddany tak bezwzględnemu systemowi kontroli, usztywnienia i instytucjonalnego nacisku? To, co w tym uniwersum najcenniejsze, ostatecznie i tak pozostaje ukryte przed okiem widza. Dokładnie tak, jak forma, która musiała zniknąć, by dzieło mogło w ogóle zaistnieć.
Dziękujemy za zainteresowanie naszą ofertą. Prosimy o wypełnienie poniższego formularza. Skontaktujemy sie wkrótce.